Skocz do zawartości

Strona RUSH Hemispheres używa cookies. Nasza Polityka prywatności dostarczy Ci wszelkich niezbędnych informacji.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. OK
Witaj na RUSH Hemispheres
Wita Cię RUSH Hemispheres. Jak w większości tego typu społeczności powinieneś się zalogować aby móc brać udział w dyskusjach. Proces rejestracji jest nieskomplikowany i wymaga podania minimalnej ilości danch. Przyłącz się do nas i załóż swoje konto. Jako pełnoprawny użytkownik zyskasz:

  Możliwość zakładania tematów i brania udziału w dyskusjach.
  Subskrypcje email dowolnych treści na stronie.
  Własny profil z mnóstwem ciekawych opcji konfiguracyjnych.
  Nieograniczoną przestrzeń na swoje albumy w Galerii.
  Możliwość rozmów na żywo z pozostałymi użytkownikami.
  Wewnętrzny komunikator do wymiany korespondencji ze znajomymi.

Logowanie Rejestracja
Zdjęcie

Teksty Rush. Naiwne? Inspirujące? Żenujące?


  • Zaloguj się, aby dodać odpowiedź
65 odpowiedzi w tym temacie

#1
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Co o nich sądzicie? U mnie to chyba z wiekiem przyszło, że pisanina Pearta zaczęła mnie irytować. Nie, nie chodzi o ten opis rajdu ignoranta przez Polskę, to oczywiście zrozumiałe że wkurza, ale to akurat mogę omijać szerokim łukiem. Zaś teksty zespołu, którego muzyka pogrywa w głośnikach, ciężko całkowicie ignorować. Żeby choć śpiewali o panienkach i winie. A tu jakieś moralizowanie, najbardziej oklepane cliches, żenujące wręcz "głębokie" myśli. Postaram się uzbierać taką dychę -moim zdaniem- najgorszych tekstów Pearta i ją tu wkleję.  Bo najlepsze jego teksty, są po prostu rockowym banałem, na który się zasadniczo nie zwraca uwagi. W zasadzie jest tylko jeden tekst Rush, który w jakimś tam sensie można uznać za rzecz ciekawą, ale to zerżnięte od Ayn Rand więc się nie liczy.

 

No ale pewnie niektórzy mają inne zdanie (idę o zakład, że After;))


Użytkownik LS.Disease edytował ten post 17 styczeń 2017 - 16:53

  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#2
mielu

mielu

    Prawdziwy gaduła

  • PipPipPipPipPipPip
  • 3219 postów
  • 29 wrz 2010 - 13:05
  •      Hemispheres

  •      Piotrek

  •      Mężczyzna

  •      Warszawa

Gdzie się zaopatrujesz ? Chyba mam lepsze źródła :-)
  • 0

1. 19.10.2007 - Oberhausen

2. 29.05.2011 - Frankfurt

3. 06.06.2013 - Berlin

4. ?. ?. ?   -    ?


#3
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Mielu wymień jeden tekst Rush, pod którym byś się bez żenady mógł podpisać


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#4
Ghost Rider

Ghost Rider

    Rozmowny

  • PipPipPipPip
  • 758 postów
  • 06 paź 2010 - 19:16
  •      PeW

  •      Jacek

  •      Mężczyzna

  •      Łódź

LSD, w całej rozciągłości się nie zgadzam, ale troszkę brak mi czasu na pogłębioną dyskusję.

Mogę spokojnie się podpisać pod większością tekstów z lat 70 i 80.


  • 0

#5
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Trochę słaba ta argumentacja;)


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#6
Ghost Rider

Ghost Rider

    Rozmowny

  • PipPipPipPip
  • 758 postów
  • 06 paź 2010 - 19:16
  •      PeW

  •      Jacek

  •      Mężczyzna

  •      Łódź

Rzekłbym, żadna to argumentacja, okopuję się i wypuszczam czujki;-).

Ale odnosząc się do Twojego inicjalnego postu, primo wbrew wkurzeniu większości z Was, doskonale rozumiem odczucia NEPa po jego "rajdzie" przez Polskę, zwłaszcza jeśli był to rajd po zadupiach co, jak wiemy, gość preferuje.

Secundo wcale nie uważam go za moralizatora a co najwyżej za uważnego obserwatora i "przekaziciela" obdarzonego celną i przemyślaną refleksją podaną w niebanalnej formie. Gdyby tylko połowę swoich erudycyjnych umiejętności wkładał w swojhe teksty, to i tak wyróżniałby się in plus na tle większości rockbandów śpiewających o "winie i panienkach".

Tertio - akurat tekst Bravado jest jednym z piękniejszych, czego będę się uparcie trzymał;-).


  • 0

#7
afterimage69

afterimage69

    Prawdziwy gaduła

  • PipPipPipPipPipPip
  • 2043 postów
  • 20 cze 2012 - 15:41
  •      grace under pressure

  •      wiesław

  •      Mężczyzna

  •      gitara

Ja pozuję na mądrzejszego niż w rzeczywistości  jestem, zatem teksty "pirta" to dla mnie całkiem dobra  opcja. ;) Jak to mówi pewien mój znajomy : "byle ch*j takiej muzyki nie słucha!" :D

To tak trochę żartem, ale fakt, że byłem dumny , jak byłem w liceum, że Rush nie śpiewają o "winie i panienkach"!  Ale o czym śpiewają, nie miałem bladego pojęcia, a bardzo chciałem wiedzieć! Pamiętam , że siostra mojego kolegi, ogarnięta w angielskim, tłumaczyła mi ze słuchu Distant Early Warning. Wyszła z tego czysta poezja....niewiele mająca wspólnego z oryginałem. :) Strasznie narzekała na Geddy`ego, że niewyraźnie śpiewa. Potem zamówiłem sobie teksty w Rock - Serwisie i potwierdziły się moje podejrzenia, że....nie śpiewają o winie i panienkach! :D 

Tekst Bravado wymiata. Muza też! 


  • 0

#8
cygnus74

cygnus74

    Prawdziwy gaduła

  • 4907 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:06
  •      A Farewell To Kings

  •      Middletown

  •      Mężczyzna

Mnie się zawsze wydawało, że Geddy śpiewa bardzo wyraźnie.

Bravado ma piękny tekst. W ogóle Bravado to super kawałek.


  • 0
25.09.2004 - Praga
16.10.2007 - Rotterdam
17.10.2007 - Rotterdam
29.05.2011 - Frankfurt
06.06.2013 - Berlin

#9
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara


primo wbrew wkurzeniu większości z Was, doskonale rozumiem odczucia NEPa po jego "rajdzie" przez Polskę, zwłaszcza jeśli był to rajd po zadupiach co, jak wiemy, gość preferuje
Ale nie chodzi o zadupia, wiadomo że drogi u nas są słabej jakości, choć i tak lepsze niż jeszcze 20 lat temu. Chodziło o resztę wynurzeń, sorry, dla mnie ten gość jest totalnym ignorantem, o czym było tu już rozprawianie i chyba wszyscy się zgodziliśmy.  (Ktoś mu chyba nawet wysłał przewodnik po Polsce).

 


Gdyby tylko połowę swoich erudycyjnych umiejętności wkładał w swojhe teksty, to i tak wyróżniałby się in plus na tle większości rockbandów śpiewających o "winie i panienkach".
Dla mnie to na minus, jeśli nie ma się nic więcej do napisania niż pretensjonalne "we will pay the price but we will not count the costs", to jest takie fajne? Sorry, nie moja wrażliwość. Chociaż to i tak lepsze niż "anioł odpuszczający grzechy" ze skądinąd doskonałego The Big Wheel.

 

Wczoraj słuchałem wieczorem Benefit Jethro Tull. Mój Boże (że już zacytuję tytuł jednego ich utworu, akurat nie z tej płyty), jakaż to przepaść między Peartem i Andersonem. A Ian miał wtedy 23 lata.

 

Ale wydaje mi się, że wiem skąd ta różnica. Pomijając oczywisty fakt, że Anderson to człowiek który parę semestrów zaliczył, jakąś tam edukację odebrał, no ale....

 

Kim był Peart? Kolesiem z bogatego domu, który na pierwsze spotkanie z Lee i Lifesonem przyjechał samochodem matki, z własnym małym zestawem perkusyjnym, choć miał też i zwyczajny, na jakim grał wcześniej w zespole JR Flood. Kiedy Rush się źle powodziło w 1975 roku, Peart powiedział sobie, cóż, najwyżej wrócę za ladę i będę dalej sprzedawał w sklepie ojca. Tymczasem Anderson takich komfortów nie miał. Marzł, głodował, imał się różnych zajęć jak np. sprzątanie toalet, byle przeżyć. Taki ktoś ma zupełnie inny ogląd rzeczywistości. I te teksty które on napisał, są o wiele dojrzalsze, o wiele lepsze, także pod względem metafor niż teksty Pearta. Koleś wie o czym śpiewa.  Peart pierdzielił o rzeczach, o których miał pojęcie jedynie z książek.



Ja pozuję na mądrzejszego niż w rzeczywistości jestem
Napisałbyś lepsze teksty niż Peart. Przynajmniej bardziej życiowe.
  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#10
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Pomijając lata kiedy Peart miał poniżej 30, tu mogę  mu odpuścić, zwłaszcza, że wówczas jeszcze za bardzo nie moralizował. Teksty które go dyskwalifikują jako dobrego tekściarza. W moje ocenie:

 

Distant Early Warning - pseudo ekologiczne bzdury, rozumiem, że to ofiara systemu edukacji w Kanadzie, nie jedyna, Voivodzi też bredzili na te tematy, i to na swoich najlepszych płytach. Niestety.

The Body Electric/Red Lenses - po prostu głupie i o niczym.

Prime Mover. Że zacytuję tekst Bolca z "Chłopaki nie płaczą". "Jasne, że wszystko się ku.wa może zdarzyć".

 

Ale tak naprawdę grafomania zaczęła się trochę później

 

Już odpuszczę Red Tide, ten sam temat co Distant Early Warning, nie ma sensu się nad tym znęcać. Na całej płycie Presto nie ma ani jednego dobrego tekstu, chociaż i też większych żenad nie odnotowuję. Jak dla mnie to był jednak moment pewnego przełomu bo od tamtego momentu Peart pisał coraz gorsze teksty.

 

Bravado. Zenek Martyniuk w wersji mitologicznej.

Roll the Bones. "Why are we here because we're here". Głębokie. Ale tam chyba miał uwagę przyciągać ten rap. Wtedy takie wstawki były już na czasie. Pamiętacie Black and White Jacksona?

The Big Wheel. Tragedią jest to, że nie cały tekst jest taki zły. Ale tego "anioła wybaczającego grzechy" nie mogę darować.

Heresy. Ignorancja połączona z niewiedzą. Zresztą, kto, co i komu chce wybaczać? W rzeczy samej, herezja.

Ghost of a Chance. No to już Zenek Martyniuk w wersji turbo. Co ja mówię, gorsze, gorsze od Martyniuka. Refren to totalna błazenada, już mnie mierził przy pierwszym odsłuchu. Szkoda, bo kawałek dobry.

 

Pozostałe teksty z Roll the Bones, też chwały Peartowi nie przynoszą .

 

Na razie to tyle, będzie tego rzecz jasna więcej. Ale to później. Dla równowagi napiszę też jakie teksty Rush mi się podobają. Jest takich nawet całkiem sporo. Peart głupi nie jest.


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#11
afterimage69

afterimage69

    Prawdziwy gaduła

  • PipPipPipPipPipPip
  • 2043 postów
  • 20 cze 2012 - 15:41
  •      grace under pressure

  •      wiesław

  •      Mężczyzna

  •      gitara

Kurde, dobrze, że ja jednak dalej nieogarnięty z angielskim. I pamięć mam dobrą...ale krótką! :D Coś tam kiedyś czytałem, ale szybko zapomniałem. Nie narzekam.  

Wydaje mi się, że te teksty pasują do tej ich muzyki. Są takie  jakieś hmmm.. wypolerowane. Tak się świecą , jak te muszle czyszczone przez Andersona! Swoją drogą Neil musiał być trochę zdołowany, kiedy sobie pomyślał, jakie teksty mógłby pisać , gdyby nie urodził się w dobrobycie.

Wspomniałeś o mitologii. Mnie wkurza tekst suity Hemispheres. Cała baśniowa litania, a konkluzja, że trza panie wyważyć, między sercem a rozumem! Odkrył Amerykę , doprawdy! :) Ale muzyka tak świetna, że przymykam oko i cieszę się tą bajką jak krecikiem oh jo! 


  • 0

#12
Ghost Rider

Ghost Rider

    Rozmowny

  • PipPipPipPip
  • 758 postów
  • 06 paź 2010 - 19:16
  •      PeW

  •      Jacek

  •      Mężczyzna

  •      Łódź


jeśli nie ma się nic więcej do napisania niż pretensjonalne "we will pay the price but we will not count the costs"

To wyrwane z kontekstu jest, jak zwykła mawiać sejmowa hołota we wzajemnych, słownych przepychankach;-). Ale nawet wyrwane nie jest wcale pretensjonalne. Mówi się tak w języku polskim, niemieckim i zapewne wielu innych. Rozważ na całą wymowę tego tekstu. Mnie od razu przypomina się taki Zabawa ze wspominanego tu kilkukrotnie filmu Baza ludzi umarłych. Też nie Twoja wrażliwość? A Twoją jest "your sperm is in the gutter, your love is in the sink"?


Kim był Peart? Kolesiem z bogatego domu

A jakie to ma znaczenie? Bachowi czy Haydnowi też się powodziło a tylko ignorant może zanegować ich spuściznę.


Ale tego "anioła wybaczającego grzechy" nie mogę darować.

To też wyrwane z kontekstu i tu już czyni różnicę:

"Looking for love, for an angel to forgive my sins".

Nie zwracałeś się nigdy do miłości swojego życia słowami "mój aniele"?

Cóż w tym pretensjonalnego??


  • 0

#13
Ghost Rider

Ghost Rider

    Rozmowny

  • PipPipPipPip
  • 758 postów
  • 06 paź 2010 - 19:16
  •      PeW

  •      Jacek

  •      Mężczyzna

  •      Łódź


Mnie wkurza tekst suity Hemispheres.

A mnie wręcz przeciwnie. Bo ta "oczywista oczywistość", ta konkluzja, znaczy się, jest podana w takim opakowaniu, że klękajcie narody. Gdzie jest napisane, że teksty mają wyważać drzwi i objawiać rewelacje, o których tylko wysoki management w CERNie ma pojęcie;-)?

Ponadto o czym śpiewały rockowe bandy w latach 70. Pierdy same;-).


  • 0

#14
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara


A Twoją jest "your sperm is in the gutter, your love is in the sink"?
To też wyrwane z kontekstu;) Anderson o wiele lepiej dobiera metafory, moim zdaniem jest też o wiele mądrzejszy i obyty niż Peart. Akurat tekst do Thick as a Brick jest w większości żartem. Już samo przypisanie go 8-letniemu Geraldowi Bostockowi jest dowodem na niezłe poczucie humoru Andersona. 

 


Bachowi czy Haydnowi też się powodziło a tylko ignorant może zanegować ich spuściznę.
Nie pisali tekstów;)

I ja nie neguję umiejętności muzycznych Pearta, co więcej, uważam, że nie ma lepszego perkusisty niż ten facet.

 


Nie zwracałeś się nigdy do miłości swojego życia słowami "mój aniele"?
Mam wrażenie, że nie o to tam chodziło. Byłoby "my angel", a nie "an angel" (czyli bliżej nieokreślony anioł). Poza tym, w Ghost of a Chance też jest o aniołach, w które Peart ponoć nie wierzy. Szukał i nie znalazł;) A cały refren Big Wheel, idzie tak. Wyraźne odwołanie do wiary.

 

Playing for time
Don't want to wait for heaven
Looking for love
For an angel to forgive my sins
Playing with fire
Chasing something new to believe in
Looking for love
The way the big wheel spins


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#15
Ghost Rider

Ghost Rider

    Rozmowny

  • PipPipPipPip
  • 758 postów
  • 06 paź 2010 - 19:16
  •      PeW

  •      Jacek

  •      Mężczyzna

  •      Łódź


Mam wrażenie, że nie o to tam chodziło. Byłoby "my angel", a nie "an angel" (czyli bliżej nieokreślony anioł)

No właśnie, gość szuka bliżej nieokreślonego anioła, jakiejś nieokreślonej, nieuosobionej jeszcze miłości. "An" byłoby jak najbardziej na miejscu, ale nie jestem ani anglistą, ani teoretykiem języka, trudno mi się tu spierać. Tak czy owak te dwie strofy są wg mnie nierozerwalne.

 

 


Wyraźne odwołanie do wiary.

Poniekąd tak, ale to raczej tekst o przeżywaniu życia na ziemski sposób.


  • 0

#16
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Na Counterparts Rush nieco odświeżyli styl, teksty nie rażą bardzo, chociaż tak jak w przypadku Presto dupy nie urywają. Cold Fire  nieco wzrusza, ale generalnie Peart idzie na łatwiznę, choć na albumie trochę o dupach jest, może nie bezpośrednio no ale;) Ilość metafor w takim Animate nie przekłada się na jakość. Tekst do Stick it Out, podobnie jak i sam utwór jest beznadziejny. Najbardziej naiwnością poraża ostatni na płycie Everyday Glory. Co to Oda do młodości?;)

 

Na Testo for Echo pojawia się w końcu trochę humoru. Np w utworze Dog Years. Tekst do Totem to kompletna bzdura, choć ostatnia linijka zaśpiewana w ten sposób przez Geddyego w jakiś sposób trafia. Virtuality ma tekst absolutnie infantylny, ale w jakiś sposób prawdziwy, chce wierzyć że to ironiczne potraktowanie pewnego fenomenu. Resist, borze sosnowy, cóż za banał. Absolutnie żenujący tekst, ale sama kompozycja palce lizać. W ogóle mam wrażenie, że na Test for Echo Neil pisanie kompletnie odpuścił. Może i tak faktycznie było, wówczas przecież brał te lekcje u jazzmanów, tak jakby mu to było potrzebne. W każdym razie, Test for Echo, mimo że szczęśliwie moralizatorstwa tu nie dostrzegam, bije infantylizmem po oczach jak żaden album Rush. No obok Roll the Bones, tam też szczena opada na wieści o aniołach wybaczających grzechy;) 


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#17
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara


No właśnie, gość szuka bliżej nieokreślonego anioła, jakiejś nieokreślonej, nieuosobionej jeszcze miłości. "An" byłoby jak najbardziej na miejscu, ale nie jestem ani anglistą, ani teoretykiem języka, trudno mi się tu spierać. Tak czy owak te dwie strofy są wg mnie nierozerwalne.

 

Nawet jeśli rzeczywiście miał to na myśli, trochę niefortunnie dobrał słowo. Chociaż, może celowo odwołał się do metafizyki -niejako metaforycznie-, żeby oddać wrażenie 'nieba na ziemi'. w sensie szczęścia. To by było jak napisałeś: przeżywanie życia na sposób ziemski. I to by pasowało do wymowy całości. Innymi słowy dość hedonistyczne podejście, zupełnie jak na Counterparts;)


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#18
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Pod koniec lat 90 w życiu Neila nastąpił przełom. Dwa dramaty pchnęły muzyka do "rzucenia tego wszystkiego" i podróży. Można mieć wrażenie, że takie przeżycia i podróże nie w celu odgrywania tras koncertowych, dadzą niesamowicie przenikliwe, wspaniałe teksty.  A gdzie tam.

 

W Sweet Mircale Neil przekonuje, że nie rozmawiał z aniołami. Wiemy, wiemy. Cały tekst jest bez znaczenia, nie na tyle głupi by go tu wymieniać, ale facet pod 50 takich rzeczy nie pisze. Generalnie to nie jest tak, że na Vapor Trails mamy totalną grafomanię. Tyle, że człowiek, który tyle przeszedł, tyle już w przeszłości tekstów napisał, mógłby się bardziej wysilić. Teksty zachowawcze, jakie mogliby napisać kolesie z Dream Theater. A How It Is? Bardziej pasuje do Anity Lipnickiej niż do 50 letniego perkusisty, legendy rocka progresywnego. Ale coś w tym jest, Anita śpiewała kiedyś "wszystko się może zdarzyć", zgadnijcie skąd to wzięła;)

 

Na Snakes & Arrows idziemy w naprawdę grube grafomaństwo. Doskonały utwór Faithless został opatrzony tak beznadziejnym, tandetnym i moralizatorskich tekstem, że zęby same zgrzytają. Ale to nie wszystko. W zasadzie każdy tekst na tym albumie to żenada. Neil osiągnął szczyt grafomaństwa. Szkoda, muzyka jest tu całkiem dobra, przynajmniej w połowie. "Czasem twierdza jest zbyt mocna, albo miłość zbyt słaba", mamuniu... A Larger Bowl? Doprawdy obserwacja na wskroś oryginalna. Jeszcze, żeby postarał się to jakoś rozwinąć. Choć może dobrze, jakby to miało być kolejne moralizatorstwo, lepiej że nie rozwijał.

 

Tekstów z CA nie pamiętam, a przynajmniej nie wszystkie. Tekst do The Wreckers mi się podoba.


  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars

#19
cygnus74

cygnus74

    Prawdziwy gaduła

  • 4907 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:06
  •      A Farewell To Kings

  •      Middletown

  •      Mężczyzna

Pewnie się Anita Prime Mover nasłuchała. Bankowo. ;)


  • 0
25.09.2004 - Praga
16.10.2007 - Rotterdam
17.10.2007 - Rotterdam
29.05.2011 - Frankfurt
06.06.2013 - Berlin

#20
LS.Disease

LS.Disease

    Gęba się nie zamyka

  • PipPipPipPipPipPipPip
  • 5355 postów
  • 29 wrz 2010 - 09:46
  •      Hemispheres

  •      LS.D

  •      Mężczyzna

  •      Tychy

  •      gitara

Anita była jednak bardziej subtelna. Neil bowiem napisał...no strasznie wtopił z tą metaforą.


Użytkownik LS.Disease edytował ten post 18 styczeń 2017 - 15:29

  • 0
2013 - Solvesborg
2079 - Korwinogród
2112 - Mars




Użytkownicy przeglądający ten temat: 0

0 użytkowników, 0 gości, 0 anonimowych