Skocz do zawartości

Strona RUSH Hemispheres używa cookies. Nasza Polityka prywatności dostarczy Ci wszelkich niezbędnych informacji.
Pamiętaj, że możesz samodzielnie zarządzać cookies, zmieniając ustawienia przeglądarki. OK
Witaj na RUSH Hemispheres
Wita Cię RUSH Hemispheres. Jak w większości tego typu społeczności powinieneś się zalogować aby móc brać udział w dyskusjach. Proces rejestracji jest nieskomplikowany i wymaga podania minimalnej ilości danch. Przyłącz się do nas i załóż swoje konto. Jako pełnoprawny użytkownik zyskasz:

  Możliwość zakładania tematów i brania udziału w dyskusjach.
  Subskrypcje email dowolnych treści na stronie.
  Własny profil z mnóstwem ciekawych opcji konfiguracyjnych.
  Nieograniczoną przestrzeń na swoje albumy w Galerii.
  Możliwość rozmów na żywo z pozostałymi użytkownikami.
  Wewnętrzny komunikator do wymiany korespondencji ze znajomymi.

Logowanie Rejestracja

Najwyższa reputacja


#96274 ANIMATE - no to kolejny bass cover ;)

Napisane przez animate w 23 listopad 2018 - 23:38

Hej

 

Znowu skorzystałem z chwili wolnego a że ten numer mam w końcu z zespołem ograny  to i basscover jakoś poszedł ;) Tym razem zmiana gitary na Spectora ale i on tu zabrzmiał po ruszowemu mimo że to wiosło do typowego łojenia (hardwareowo to praktycznie sygnatura Alexa Webstera z Cannibal Corpse)  ;) aktyw na EMG, 18v preamp i takie tam - całkowite przeciwieństwo pasywnego Fendera

 

Trudno tutaj ugrać dobrze całe 6 minut tym paluchem po Geddowemu no ale starałem się. Na żywo lepiej mi się to gra bo się mniej przykładam ;)

 

 

 


  • 5


#88047 We're basically done

Napisane przez Karbulot w 28 styczeń 2018 - 00:01

Ja w sumie późno zaliczyłem koncert Rush. Dawno temu przegapiłem Hanower i nie mogłem sobie wybaczyć. Ale 7 lat temu trafiła się okazja pojechać do Malmo. Wykosztowałem się szalenie, kupiłem 2 bilety, bo pierwszy miałem odebrać na miejscu i bałem się, że mogę nie dostać. A to był dobry bilet, w drugim rzędzie na środku (lekko po lewej, stałem 3 metry od Alexa). Więc kupiłem taki zapasowy. Dodatkowo pociąg w dwie strony, hotel, taksówki. Kosztowało mnie to prawie 3 tysiące złotych w przeliczeniu, ale warto było.

 


  • 4


#87967 We're basically done

Napisane przez LS.Disease w 26 styczeń 2018 - 13:48

ICH, ONI, przypomina mi się THEM King Diamond i zaczynam się bać ;)
 

Trochę śmieszna ta data rozwiązania zespołu, 2018? A co zrobili przez ostatnie dwa lata? Celebrowali swoje odejście, tyle, że się zbytnio nie wysilali w przeciwieństwie do takiego Black Sabbath. No i nie wrócą, choćby z powodu wieku. Po 70 mają grać? To nie Rolling Stones gdzie się wszystko może rozjeżdżać jak stare gacie, a fani dalej się gibią, ani nie Roger Waters, który dobiera sobie młodych muzyków, a sam mruczy do mikrofonu. Tu potrzeba kondycji, precyzji, czegoś, co w pewnym wieku jest nie do odbudowania. Kto jest sobie w stanie wyobrazić 70 letniego Geddyego śpiewającego Xanadu? 

 

A my i tak jesteśmy w podziemiu. Pozostały płyty, a trochę ich jest. Kto będzie miał ochotę poznać zespół ma w czym wybierać. Może do nas zawitać i dyskutować o zespole. 


  • 4


#75396 Ulubione utwory Rush

Napisane przez pizdek w 27 kwiecień 2016 - 16:28

Myślałem że nic nie powiem w tym temacie,ale jednak zmieniłem zdanie.Dla mnie najlepszy Rush to Moving Pictures.Były to lata 80-te,głeboka komuna,płyty wedle wykazu kupował mi mój ojciec,który pływał na statkach.Ja byłem na poziomie Purpli,Zeppelinów,Thin lizzy,a nawet Qeen.Po kolejnym rejsie powiedział:"słuchaj wiem,że o tej płycie nic nie mówiłeś ale na wykazie sklepowym jest najlepiej sprzedającym się albumem,jak ci się nie spodoba to komuś ją dasz,było to Moving pictures.Położyłem to coś na talerzu mojego "Daniela" i po prostu odjechałem.Bass gra swoje,gitara gra swoje,a wszystko łączy się w całość i ten wokal tnący powietrze niczym skalpel.Potem przyszedł czas na tekst i okazało się,że pokazali mi jak przeżyć życie,jak poradzić sobie z tym całym syfem.Zupełnie coś innego niż do tej pory słuchałem.Pewnie z tego powodu nie jestem obiektywny,ale dla mnie to nalepszy Rush i łykam tę płytę w całości!.


  • 4


#75284 Nielubiane utwory Rush

Napisane przez pizdek w 25 kwiecień 2016 - 21:32

Ja tak bardzo się nie spuszczam nad brzmieniem.Jestem stary a CA bardzo mi się podoba tak samo jak Astonishing Dreamów.Wiem pewnie się nie znam nad niuansami muzyki,ale co z tego?Nie patrzę przez pryzmat innych płyt Dreamów bo ich prawie nie znałem,albo coś mnie wzrusza,albo nie i brzmienie niewiele tu zmieni bo w dawnych czasach słuchałem z moją dziewczyną a obecną żoną na bardzo słabym sprzęcie,ale byliśmy w schronisku i bardzo się kochaliśmy.Każda płyta Rush to kawałek mojego życia,wszystko działo się na żywo;gdy rodziła się moja córa wracając do domu ze szpitala wrzuciłem przypadkową kasetę i wybrzmiało Chain lightning itd.,itp.Dojrzewałem z tą muzyką i ona wraz z tekstem kształtowała moją osobowość.Są płyty które lubię mniej,jak tak zwany dla mnie "plastikowy" okres HYF i PW,ale wtedy gniłem w monie i te wydawnictwa też kocham,ale brzmienie czy realizacja mają  dużo mniejszą moc.Trudno wszystko opisać lepiej byłoby się spotkać i pogadać aby wszystko lepiej wytłumaczyć,ale odległości są zbyt wielkie.Najbliżej mam do SLD,ale  trudno znaleźć czas i chęci.Jak  czytam to co napisałem to kiepsko to wygląda ,ale tak się namęczyłem,że to zostawię!


  • 4


#75105 Steven Wilson 2016 European Tour

Napisane przez snowdog66 w 22 kwiecień 2016 - 16:00

Magiczny koncert w Krakowie (pomimo wpadki technicznej przy "Ancestral"). Jakość dźwięku super!!! Nie za cicho, nie za głośno, instrumenty i wokal selektywne. Można pozazdrościć Krakusom takiej sali koncertowej. O formie muzyków SW nie wspominam bo oni poniżej pewnego (wysokiego) poziomu po prostu nie schodzą. Dave Kilminster godnie zastąpił Govana a Craig Blundell - Minnemanna. I pokrótce to tyle. Ci co nie byli bo nie mogli, nie chcieli lub nie mieli czasu a lubią - mogą sobie obejrzeć obszerne fragmenty na moim koncie na YT:


  • 4


#73897 Najlepsza płyta Rush?

Napisane przez sanchez87 w 31 marzec 2016 - 10:48

Ja uważam, że dla każdego najlepszą płytą jest jego ulubiona płyta. Nie cierpię wręcz jak ktoś mi wpiera, że coś jest najlepsze (i ja się nie znam) podczas gdy mi się podoba zupełnie coś innego.


  • 4


#95190 Hemispheres 40th Anniversary

Napisane przez Galt w 05 październik 2018 - 11:22

Track List:

Disc 1
1. Cygnus X-1 (Book II Hemispheres)
2. Circumstances
3. The Trees
4. La Villa Strangiato

Disc 2
1. A Passage To Bangkok (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
2. Xanadu (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
3. The Trees (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
4. Cygnus X-1: Book II Hemispheres - The Sphere (A Kind Of Dream) (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
5. Closer To The Heart (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
6. La Villa Strangiato (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
7. In The Mood (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
8. Drum Solo (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
9. Something For Nothing (Live At Pinkpop Festival, Netherlands/1979)
10. 2112 (Live In Arizona/1978)

Załączone miniatury

  • 51uRa+gBIkL._SS500.jpg

  • 3


#93711 King Crimson - Zabrze 18.09.2016

Napisane przez afterimage69 w 27 czerwiec 2018 - 16:12

King Crimson , Kraków 17 - 18 czerwca 2018

 

Czekałem na to wydarzenie od jesieni, zastanawiając się, czy dobrze z Kamilem robimy z tymi "poprawinami". Myślałem, że program będzie po prostu powtórzony i nawet dowcipy i gadki do publiczności będą w tych samych miejscach. Żadnych gadek nie było, za to okazało się, że set listy bardzo się różniły, co poskutkowało między innymi tym, że w sumie wysłuchałem czterech piątych albumu Red w wersji live! ( Zabrakło tylko Providence)

 

Podróż z mojej wioski do Krakowa odbyłem autobusem, gdyż zasiadanie za kierą w takim stanie ekscytacji mogłoby być cokolwiek niezdrowe.

Gród Kraka przywitał mnie słoneczną, ale nieco duszną atmosferą, wyraźnie coś wisiało w powietrzu. Z mieszkania Kamila, gdzie się zadekowałem, na miejsce koncertu mieliśmy 10 minut spacerkiem wiślanymi bulwarami. Po drodze , gdzieniegdzie zaczęły pojawiać się grupki młodzieńców 50+ ;), zmierzających w tym samym co my kierunku, znakiem tego, Centrum Kongresowe tuż tuż! Sam obiekt, to sporych rozmiarów nowoczesny , przeszklony budynek ,przestronny i wystarczająco zaopatrzony - można było wychylić szklanicę piwa, wypić lampkę wina, czy też inną kawę, i to bez ścisku, czy stania w kolejkach, w końcu to nie był występ takich tuzów jak Sławomir, czy Zenek Martyniuk!

O, do kibla były kolejki! No cóż, złocisty płyn tak działa.

 

W miarę zbliżania się dwudziestej, coraz gęściej zaczęło być przy wejściach do sali koncertowej. Jeszcze tylko bileciki do kontroli i wchodzimy. Na scenie już czekają instrumenty, cała masa sprzętu i trzy zestawy perkusyjne na pierwszej linii frontu , są też oczywiście dwa stelaże z dyktą , gdzie wołami stoi, żeby nie robić obory i powstrzymać się od wszelkich rejestracji! Z głośników słychać co jakiś czas uderzenia jakby w dzwony rurowe, czy cuś? Raz głośniej, raz ciszej, w różnych miejscach przestrzeni. To różnica w stosunku do zabrzańskiego koncertu, gdzie powitały nas wszystkim doskonale znane i lubiane soundscapes. :)

Wreszcie światła gasną , oprócz rzecz jasna tych skierowanych na scenę, dykty znikają i czekamy w napięciu. Oto są! Ośmiu panów, przy akompaniamencie braw, dziarsko wkracza na scenę. Pat "ciężka ręka" Mstelotto, Jeremy "melonik" Stacey, Gavin "jeżozwierz" Harrison, sadowią się za bębnami, Tony "Korwin" Levin, łapie za bas, Mel "czupryna" Collins pilnuje saxów i fletów. Bill "siwy" Rieflin całkiem znika za parapetami i wszyscy o nim zapominają - smutny los budowniczego nastrojów! Jest jeszcze dwóch gitarmenów , Jakko "śpiwojaktako" Jakszyk , no i oczywiście ojciec dyrektor, Robert "krzesełko" Fripp.

 

Miejsca mieliśmy w okolicach środka sali , wydawało się - będzie super, ale chyba właśnie nad naszymi głowami kumulował się krzyżowy ogień z głośników, skutkiem tego , było za głośno i zbyt jazgotliwie ( to diametralnie zmieniło się drugiego dnia, ale o tem, potem! ) Przy spokojniejszych fragmentach jeszcze ok, ale przy momentach hałaśliwych, część dźwięków niestety była już poza granicą ludzkiej percepcji. A trzeba przyznać, że przywalić potrafią naprawdę mocno. Przy takich sledżhamerach jak LTIA 1, 2, czy Level Five człowiek ma wrażenie jakby wpadł do wnętrza betoniarki. Jak pięknie później brzmią te spokojniejsze fragmenty!

Obserwowałem zespół podczas gry, są dobrze skomunikowani , świetnie zgrani, co sprawia, że ta ośmioosobowa orkiestra tworzy jedną wielką maszynerię. Nic się nie rozjeżdża , a wszystko zazębia. Szczególnie widać (słychać) to na przykładzie perkusji. Gra jak jeden gigantyczny, rozciągnięty na dziesięć metrów zestaw. Niesamowite wrażenie robi...wysypywanie kartofli. Zaczyna Gavin, kontynuuje Jeremy, a kończy Pat! No i dla miłośników dawania w talerze to była również prawdziwa uczta! Trzy zestawy, a raczej zastawy - Paiste, Istambul, Zildjan, i sporo blaszek no - name, klepanych młotkiem w garażu.

Słynący z ciężkiej ręki Mastelotto totalnie mnie zaskoczył w Cadence and Cascade, kawałku, gdzie czynele grają pierwsze skrzypce, zagrał na blachach z taką wrażliwością i wyczuciem, którego po tym niedźwiedziu bym się nie spodziewał. Sprawa wyjaśniła się na pogawędce. Tak sympatyczny gość , musi być wrażliwcem! ;)

 

Siedziałem, słuchałem, klaskałem, gęba mi się śmiała, jednocześnie nachodziły mnie refleksje nad tym "kawałkiem chleba" jakim jest bycie muzykiem. A w szczególności muzykiem niemłodym Z jednej strony można zazdrościć tej pracy,a z drugiej po tylu latach grania, można też być już najzwyczajniej w świecie zmęczonym. . Obserwowałem twarze muzyków i co jakiś czas przez ten fason profesjonalizmu przebijały oblicza ...zmęczonych ludzi. Objawiały się jednak tylko na moment, i o żadnej grze " na odpieprz" nie było mowy. Powiem więcej,ze zdumieniem stwierdziłem, że grali tak, jakby byli na dorobku, albo... walczyli o życie. Brzmi to może górnolotnie, ale takie właśnie miałem wrażenie - grając dla nas, walczą o siebie! O swoje status quo. Fripp i Levin są po siedemdziesiątce,reszta też już ma z górki chcąc nie chcąc, nad pewnymi rzeczami muszą się już zastanawiać. Nie mówię, żeby mieli od razu porządkować papiery, ale jednak czas jest nieubłagany...a i karmazynowa kompania z dawnych lat, co rusz, się wykrusza. Słychać było, że hołubią każdy dźwięk, każda fraza jest ważna, skupieni , pochylają się nad każdą nutą. Z drugiej strony biła również ze sceny, wielka afirmacja życia, pogodne docenienie ludzkiej egzystencji. No bo w sumie ,to co?, Szczyt już dawno zdobyty, niczego nikomu udowadniać nie muszą, sala pełna, a zatem muzykujmy, póki możemy, muzykujmy , radośnie i bez ciśnienia! Nad sceną unosił się taki właśnie duch , którego próżno by szukać na koncercie jakichś dwudziestoletnich młodzieniaszków!. Oby grali jak najdłużej!

,

Set listy z poszczególnych dni można zobaczyć na blogu Tony`ego, takoż samo fotki przez niego robione. Na fotce z drugiego dnia jesteśmy nawet widoczni , ja Kamil i jego dziewczyna Ewa.

 

Okazało się , że niedzielny koncert był przystawką przed daniem głównym. Drugi dzień to było to! . Na drugi koncert mieliśmy tzw. pakiety dworskie , co obejmowało miejscówki blisko sceny, spotkanie z managerem grupy przed koncertem i zestaw gadżetów - torbę szmacianą z nadrukiem, bogato ilustrowany folder z trasy 2018 i cztero płytowe wydawnictwo "Audio Diary 2014 - 2017".

 

Jeśli kiedykolwiek będę kupował bilety, to z opcją blisko sceny. To była zupełnie inna bajka! Przede wszystkim niesamowite wrażenie bycia w środku akcji. Było dużo bardziej przestrzenne , bez jazgotliwej ściany dźwięku. w centrum. No i perkusje praktycznie w zasięgu ręki. Czuć było te wibracje, powiewy blach ,  uderzenia bliskie (Pat) i dalsze (Gavin). Dla miłośników bębniena - czysta rozkosz!

 

Wspomnieć trzeba też o sympatycznym spotkaniu z menadżerem grupy Davidem Singletonem, którego to zaanonsował sam maestro Fripp! Spore zaskoczenie, czekamy na menago , a tu przychodzi do nas ( około 11- tu osób miało pakiety dworskie) sam wielki Bob! Wyglądał na zrelaksowanego i zadowolonego. Odpowiadał na pytania, dowcipkował. Po dziesięciu minutach zmienił go David, a Robert pożegnał się , życząc miłego odbioru. Singleton opowiadał jak zaczęła się jego historia z KC i jak to wszystko hula "od kuchni". Po chwili dołączył do niego Pat Mastelotto, przesympatyczny gość Z kolei on mówił o swoich początkach z grupą i odpowiadał na pytania.

 

Koncert drugiego dnia zakończył się dwoma bisami, Starless i totalnie odjechaną, wściekłą wersją 21th Century Schizoid Man!

Radość, entuzjazm, owacje na stojąco - dla takich chwil, warto żyć! Ma nadzieję, do następnego razu.

 

PS

Kurde, a może Fripp trzyma Belewa jak asa w rękawie i za czas jakiś gruchnie wieść o nowym wcieleniu?! A potem trasa, z Jakszykiem i Belewem na wokalach. Są trzy perkusje, to i dwóch głównych wokalistów może być!

 

  • 3


#89137 Relacje z koncertów

Napisane przez Vemod2112 w 20 luty 2018 - 14:42

Zeppelinians czyli cover bands rules!!!

 

Zeppelinians Led Zeppelin Tribute - 17.02.2018 - Kawałek Podłogi, Koszalin

 

Dzieje się w tej mojej wiosce, oj dzieje. Jest końcówka lutego a ja mam już trzy rasowe koncerty za sobą i kilka następnych w kolejce :biggrin2:  Tym razem zawitał do nas cover band Led Zeppelin z Gdańska. Po tym jak zobaczyłem na YT i FB zajawki ich możliwości nie miałem wątpliwości, że iść trzeba. Na naszym forum przewijają się skrajne opinie o twórczości Zepów. Dla mnie zawsze był i jest to zespół z tych najważniejszych. Może nie wszystko co stworzyli, ale pierwsze cztery płyty z pewnością a czwarta w szczególności. Jak więc odpuścić okazję posłuchania tej muzyki na żywo kilkaset metrów od domu? Nie uchodzi! Wieść gminna niosła, że bilety na koncert idą jak woda, co natchnęło mnie wiarą w lokalne społeczeństwo. Jak się okazało, niewielki klub faktycznie wypełnił się w znacznym stopniu. Widownia mieszana ze wskazaniem na 40+ :wheelchair:  Kilkanaście minut po 20-stej zespół zainstalował się na scenie a ja gromkim głosem "zapowiedziałem" "Good Times, Bad Times". Wokalista kiwnął potwierdzająco w moją stronę i tak też się zaczęło. Wystartowali! Nie będę wymieniał kolejnych utworów, gdyż poniżej zamieszczam zdjęcie setlisty. Powiem Wam natomiast że był to przepiękny koncert :band:  Instrumentaliści technicznie znakomici a pan na wokalu nie dość, że potrafi śpiewać jak nie wiem co to jeszcze ma barwę głosu i wygląd podobne do Plantowego. Ciary i gęsią skórę miałem praktycznie przez cały koncert a przy niektórych kawałkach dosłownie odlatywałem w kosmos. Taki "Kashmir" na przykład. Czysta magia. Pomijam drobne problemy z kablem od mikrofonu i małego focha wokalisty na drewnianą publikę, która długo się rozkręcała, ale nie wszyscy geriatrycy są przecież tak walnięci jak ja :punk:  Przy okazji po raz kolejny podkreślę, że takie kapele to jedyna szansa aby klasyczny rock w wersji live nie umarł. Wiadomo, że oryginał to oryginał ale jeżeli w ogóle takowy żyje i gra to pozostaje jeszcze kwestia JAK GRA? Niestety, widziałem kilka tak żenujących występów oryginalnych wykonawców, że wolałbym zamiast nich usłyszeć dobry cover band. Życzę chłopakom z Zeppelinians jak najlepiej. Skoro taki włoski The Watch czy kanadyjski The Musical Box z powodzeniem coverują po całym świecie Genesis ery Gabriela to nasi też mogą oddawać hołd Led Zeppelin. Tym bardziej, że planują wystąpić do J. Page'a o rekomendację dla swoich poczynań. 

Załączone miniatury

  • IMG_20180217_203515.jpg
  • IMG_20180220_115355.jpg

  • 3


#77544 Rush

Napisane przez By-Tor w 27 maj 2016 - 17:22

Witam bardzo serdecznie! Trochę późno dołączyłam do was, ale trudno. Najpierw zacznę coś o sobie opowiadać.

Gram na gitarze, basie, perkusji i śpiewam. Moje ulubione zespoły progowe to oczywiście Rush, Queensryche, Van Der Graaf Generator, Pink Floyd, Supertramp, Gong, Magma, Camel, Yes, Gentle Giant, King Crimson z Gregiem Lake'iem i wczesny Genesis. A z polskich progowych zespołów to Exodus z Komendarkiem, Lizard (nie mylić z albumem zespołu King Crimson), Riverside i SBB. Z heavymetalowych uwielbiam Ronniego Jamesa Dio, Black Sabbath, Motorhead, Uriah Heep itp.

Uwielbiam też muzykę jazzową, zwłaszcza perkusistów jazzowych takich jak Buddy Rich i celtycką muzykę folkową.

Poznałam ten genialny zespół w 2009/2010 roku, kiedy byłam fanką zespołu Budgie, zważywszy na to, że Budgie był niezwykle popularnym zespołem w Polsce. Szukałam kiedyś zespołu z podobnym wokalem i trafiłam na artykuł o Burke'u Shelley'u, w którym porównano go do Geddy'ego Lee i zauważyłam, a także usłyszałam niezwykłe podobieństwo do zespołu Budgie. (głos, układ zespołu czyli trio, a nawet muzyka), tylko że Rush nie zmieniał gitarzystów jak rękawiczki, tak jak Budgie to robiło i teksty piosenek były o wiele lepsze moim zdaniem. Ale nadal lubię muzykę Budgie. Powiem tak: uwielbiam wszystko u Rusha, czyli wokal, umiejętności muzyczne, to, że są w stałym składzie, teksty Neila Pearta, itd.


  • 3


#75468 Steven Wilson 2016 European Tour

Napisane przez Vemod2112 w 28 kwiecień 2016 - 12:15

rozglądaliśmy się wszyscy za Vemodem bo wiem, że się wybierał, ale wolał widocznie poznańskie koziołki
 

 

 

W rzeczy samej, wybrałem Poznań  :animatedwink: . Podpisuję się pod relacją Sławka jeśli chodzi o jakość występu. W poznańskiej Sali Ziemi ekipa SW również dała z siebie 100% mocy. Nagłośnienie pierwszej części koncertu bez najmniejszego zarzutu, w drugiej zrobiło się nieco za głośno ale selektywność pozostała kryształowa. Co do muzyków to oczywiście klasa, aczkolwiek zdecydowanie wyżej cenię Minnemanna, który jest prawdziwym czarodziejem perkusji. Zmiennik grał wg mnie zbyt siłowo. Koncert bardzo długi, prawdziwe "an evening with...". Wilson zapewne nie wróci już do koncertów z Porcupine Tree bo po prostu nie jest Mu to do niczego potrzebne. Stare utwory i tak gra a widownia na Jego koncertach systematycznie się zwiększa. Po co więc dzielić się zyskami z dawnymi kolegami skoro można pozostać jedynie przy wypłacaniu zakontraktowanej gaży znakomitym skądinąd muzykom. 

Wspomnę także o mojej ulubionej otoczce okołokoncertowej, która i tym razem była przesympatyczne. W podróż wyruszyłem z moim starym kompanem z Koszalina, który wkrótce po naszym starcie wydobył z torby zacnych rozmiarów piersiówę (bardziej cysternę lub kanister) z napojem wysokoprocentowym z rejonów Szkocji. Po drodze (w Szczecinku) dosiadł się do nas niespodziewanie mój sympatyczny kolega ze Słupska i w tym gronie upłynęła nam wesoło podróż do Poznania. Na dworcu czekał na nas mój kolejny dobry kolega z Poznania, z którym udaliśmy się do restauracji, gdzie mieliśmy zarezerwowany stolik. Koncert był miłym antraktem w biesiadzie, którą kontynuowaliśmy później w pubie ulokowanym w dawnym forcie. Tym razem nie czekaliśmy na fanty, gdyż po pierwsze artysta jest mocno humorzasty i raczej nie wychodzi a poza tym bardziej zależało nam na dalszej wspólnej integracji  :beerchug:  Jednakże miałem przy sobie aparat Zorkie pięć i zrobiłem kilka zdjęć, które wklejam poniżej. Jedyne czego bardzo żałuję to tego że tym razem nie spotkałem nikogo z Was drodzy Koledzy.

 

 

Załączone miniatury

  • 1.jpg
  • 2.jpg
  • 3.jpg
  • 6.jpg

  • 3


#67833 Temat 'Polityka'

Napisane przez cygnus74 w 21 lipiec 2015 - 10:39

Ja nie mam ciśnienia na nic. To raczej Ty masz jakieś parcie w kiszce albo gdzie indziej. Ale coś Ci powiem panie Mell, jakbyś Ty nie zachowywał się na forum tak jak się zachowujesz, nie byłoby tematu. 


  • 3


#67286 METAL HAMMER FESTIVAL 2015 - PROG EDITION Katowice, Spodek, 27.06.2015

Napisane przez mielu w 28 czerwiec 2015 - 16:21

Doczekaliśmy się po półtoragodzinnym sterczeniu pod rampą na główne gwiazdy wieczoru i trzeba przyznać, że poszło gładko. Zebraliśmy trochę autografów i zdjęć, jednak ja postawiłem na dokument , który uwieczniłem na kamerze. Nagrałem wszystkich muzyków jak szarpią się z napierającym tłumem fanów i dzielnie rozdają swe dobra. Co będę czekał na oficjalny dokument zza kulis, mam swój. Reasumując wieczór był bardzo udany w miłym towarzystwie i dla takich chwil trzeba żyć jak pisał jeden mądry człowiek.

 

 

 

 

Załączone miniatury

  • Zdjęcie0036.jpg
  • P1140435.JPG
  • DSC00331.JPG

  • 3


#82452 Zrobiłem sobie GEFILTER ;)

Napisane przez animate w 08 styczeń 2017 - 18:16

Zawsze chciałem sobie zrobić coś takiego, nazwałem to oczywiście GEFILTER i w 2017 będę tego używał live z zespołem ;)

 

 


  • 3